niedziela, 14 lipiec 2024

Jabłonka to bezpłatny dwutygodnik ukazujący się
na terenie powiatu grójeckiego i gminy Tarczyn.

Nakład gazety - 22 000 egzemplarzy. Ukazuje się w co drugą środę.

Z ostatniej chwili

Rozpoczął się sezon zbioru jabłek. Kryzys wywołany wojną  rosyjsko- ukraińską trwa od 2014 roku, a właściwie od sierpnia 2013, kiedy zostało wprowadzone pierwsze embrago i pogłębia się od lutego ubiegłorocznej wiosny.

Nie dość, że mamy zakaz eksportu na obsługiwany przez nas od kilkudziesięciu lat rynek Rosji, to jeszcze zostajemy poddawani nierównej konkurencji ze strony taniej, ukraińskiej produkcji. W branży są złe nastroje i słabe nadzieje na przyszłość. Wielu młodych szuka dla siebie miejsca w innych branżach, w wielu gospodarstwach brakuje następców. Nieliczni widzą szanse i inwestują, inni trwają w oczekiwaniu na emeryturę, albo inne, lepsze czasy. Większość widzi szansę w upadku innych i swoim przetrwaniu,  kolejni w przymrozkach, które mogą skutecznie ograniczyć zbiory. W środowisku trwa dyskusja, jakiej jeszcze nigdy nie było: młodych w internecie, starszych przed kościołami i na rodzinnych uroczystościach.  Jakie to pytania i jakie są odpowiedzi na nie? Jedno z nich brzmi:
Co z eksportem do Rosji, czy kiedyś tam wrócimy?
Starsi, pamiętający dobre czasu wciąż w tym widzą nadzieję. Niestety powinniśmy już zaakceptować fakt, że ten rynek utraciliśmy na najbliższe lata. Zdecydowała o tym tylko i wyłącznie polityka. My sadownicy nie popełniliśmy żadnego błędu. Świetnie wykorzystaliśmy szansę, którą nam dała polityka, położenie i warunki. Rosjanie chcieli od nas kupować, byli zadowoleni z naszej oferty, nasze owoce cieszyły się ogromnym uznaniem konsumentów, importerzy zarabiali dobre pieniądze, interes więc kwitł. Byliśmy największym eksporterem na ten rynek i w ogóle największy eksporterem jabłek na świecie. Prowadziliśmy tam ogromne działania promocyjne zwiększające sprzedaż. W rekordowym sezonie trafiło tam blisko 1,4 mln ton polskich jabłek. W każdym sklepie leżały na półkach nasze owoce. Cały sadowniczy świat nam tego zazdrościł.
Aż przyszedł konflikt, w pierwszej odsłonie z 2013 i 2014 roku i choć wówczas znaleźliśmy metodę dotarcia na ten zamknięty rynek przez Białoruś, to jednak druga odsłony wojny trwająca od lutego 2022 roku i nasze polityczno- wojskowe zaangażowanie spowodowała całkowite uszczelnienie rosyjskiej granicy. Nie pomaga tu nawet chwilowe otwieranie się Białorusi tak, jak to było wiosną, bo skala eksportu jest niestety niewielka, zwłaszcza w porównaniu do okresu sprzed pierwszego embarga. Musimy też wiedzieć, że w tym okresie bardzo rozwinęło się sadownictwo w krajach mających dobre relacje z Rosją, zwłaszcza handlowe. Powstały tysiące bardzo dobrych sadów w Uzbekistanie, Serbii, Kazachstanie, Białorusi, Tadżykistanie, czy też w samej Rosji. Bez większego trudu eksportują tam też dotychczasowe potęgi sadownicze jak Turcja i Iran. Dziś w moskiewskich sklepach i na bazarach bez trudu znajdziemy owoce pochodzące z tych krajów i wbrew wielu opiniom wcale ich nie brakuje. Jak tam wejść z naszymi, kiedy nie widać końca konfliktu, a należy przypuszczać, że nawet po jego zakończeniu nasze relacje handlowe nie wrócą do stanu sprzed wojny?
Mogę tu odpowiedzieć cytując wysokiego rangą rosyjskiego urzędnika, z którym rozmawiałem w Moskwie bodajże w 2015 roku, kiedy namawiałem go do zniesienia zakazu importu jabłek z Polski. Był osobą decyzyjną. Przekonywałem, że niepotrzebnie go wprowadzili, że świetne pieniądze robili na tym rosyjscy importerzy, że nasze jabłka są świetnej jakości i w rozsądnych cenach, że uwielbiają je konsumenci. Komu to przeszkadza?
Odpowiedział mi bardzo krótko: „Choćby jutro”.
Pytałem więc dalej : „Jak to jutro!? Co musimy więc zrobić?!”
„Zmieńcie swoje nastawienie wobec Rosji i jutro zniesiemy zakaz”.- odparł stanowczo.
Na tym rozmowa się skończyła.
Nie ma na to szansy, bo z przyczyn politycznych relacje handlowe z Rosją przez długie lata nie powrócą do stanu sprzed 2013 roku. I nie ma tu jakiejkolwiek winy polskich sadowników.

Mirosław Maliszewki

Poseł na Sejm RP